Dokument wydrukowany na witrynie http://serwisprawa.pl 
 

Wyrownanie calosci strat poniesionych w wyniku kolizji.. dlugie, nudne.. nie bijcie:)

Hej

Jesli jestes pieniaczem, ktory stwierdzi, ze zyje gdzies w oblokach i na
co ja w ogole licze - dziekuje :)
Nie mam pojecia, nie mam nic doczynienia z prawem, z kolizjami jak dotad
i .. dlatego moze moje wyobrazenia o wyrownaniu mojej straty bardzo
odbiegaja od praktyki w Polsce.. Prosze o brak wiec zlosliwych
komentarzy, a rzeczowe i konkretne porady..

We wrześniu miałem kolizję, sprawca ubezpieczony w Liberty Direct,
Policja uznała jego winę, sprawca dostał mandat. To tak w kwestii
formalnej dotyczącej odpowiedzialności za kolizję.

1. Ustawowo, z tego co się dowiedziałem, Liberty Direct ma 30 dni na
przelew mi odszkodowania (wybrałem opcję kalkulacji i przelewu, zresztą
naprawa bezgotówkowa nie wchodziła w grę ze względu na rozmiary szkody),
a 90 dni, jeśli z powodów niezależnych jakiś coś się przedłuży... i
teraz pierwsze pytanie - czy powód musi być jakiś "oficjalny", czy też
opisany przepisami, czy od widzimisie czy też wewnętrznych opóźnień
ubezpieczyciela zależy, czy mają na to 30 dni czy 90?

2. Jak już wyżej napisałem, samochód dostał raczej mocno, nie nadaje się
do jazdy (jak nadawałby się np jeśli by tylko była pognieciona blacha
etc), więc czy przy opcji kalkulacji, a nie naprawy bezgotówkowej (wtedy
dobry serwis daje chyba samochód zastępczy) należy mi się samochód
zastępczy (nie wyższej klasy niż rozbity), jeżeli nie mam formalnie
żadnych strat, tzn popartych fakturami, zarobkami etc związanych
bezpośrednio z zaistniałą szkodą. Chodzi o to, że np muszę obniżyć sobie
"standard" podróżowania, czas przejazdów i ponoszę wyższe wydatki
(komunikacja miejsca/taxi itp) - pytam, bo raz, że przeczytałem (nie
podam teraz przepisu), że te wydatki muszą być konieczne i jestem
zobowiązany do minimalizacji ponoszonych kosztów, tj rozumiem, że muszę
jeździć np komunikacją miejską zamiast taxi, żeby było taniej - ale jak
to się ma do obowiązku ubezpieczyciela do pokrycia całej mojej szkody, a
więc nie tylko strat materialnych ale i braku mozliwości skorzystania z
mojego samochodu, który kupiłem w celu korzystania z niego a nie, żeby
sobie stał .. zakładam (na szczęście tutaj nie było takiej sytuacji,
pytanie hipotetyczne) - mam nagrany wyjazd za granicę samochodem, plany,
rezerwacje, opłaty itp, sprawca rozbija mi samochód, ja co oczywiste
ponoszę stratę, musząc zrezygnować z ww wyjazdu, ale nie mam żadnych
wyliczalnych kwot, wykupionej wycieczki itp.. - z tego co zrozumiałem z
przepisów i artykułów w Internecie, nie należy mi się nic, z drugiej
strony, idąc za obowiązkiem ubezpieczyciela do pokrycia szkód i
zadośćuczynienia za wszystkie problemy wynikające z kolizji powinienem
jakieś odszkodowanie za to dostać lub.. natychmiast samochód zastępczy,
żebym nie tracił nic z moich planów (tzn tak powinno być na logikę
oraz.. sprawiedliwie, ale niestety podejrzewam, że przepisy i praktyka
pokazują co innego.. koszta związane z obsługą takiej szkody natychmiast
przekroczyłyby wartośc pojazdu rozbitego (np rozbite auto za 10k, a
wynajem na czas likwidacji szkody samochodu..) - zaznaczam,że nie zależy
mi na zarobieniu na szkodzie, jeżdżeniu lepszym samochodem, ja po prostu
nie chcę stracić, ani pieniędzy (gorszy samochód, bo z abelek mi kasę
wyliczą albo zawyżą wrak, którego nie da się sprzedać) ani właśnie
planów itp - to też jest strata, choćby czas, którego więcej potrzebuję
codziennie na przejazdy, kiedy nie mam auta zastępczego. Jak jest, nie
tylko wg przepisów, ale w praktyce? Czy ktoś przerabiał taki problem?
Nie mam pieniedzy (ogromna kaucja, spore kwoty za codzienny wynajem) na
wypozyczenie samochodu, a pozniej na ryzyko, ze ubezpieczyciel nie
zwroci mi tych pieniedzy.. czy mozliwe jest, zeby wynajac samochod za
posrednictwem ubezpieczyciela, on za niego placi, rozlicza sie itp?

3. Nie mam doswiadczen z kolizjami, OC itp, ale czytajac czy to
artykuly, czy komentarze w Internecie mozna sie spotkac z opiniami, ze
ubezpieczyciele mocnon zanizaja wartosc szkody, wartosc pojazdu przed
kolizja czy tez zawyzaja wartosc pozostalego wraku.. Podobno taka jest
ich polityka, ze pierwsza kwota jest kiepska, a po odwolaniu albo nie
dodaja nic albo jakies symboliczne pare setek pln.. Co dalej, jesli
nadal kwota wyplacona nie jest w stanie pokryc szkody, glownie chodzi mi
o szkody calkowite, ja ponosze koszty szukania samochodu, telefonow,
przejazdow, wiec zebym nie poniosl szkody to (oczywiscie teoretycznie,
nie oczekuje tego:) ubezpieczyciel powinien mi podstawic mozliwie
zblizony stanem, wyposazeniem, rocznikiem i nawet kolorem samochod pod
wskazane przeze mnie miejsce, gdzie przebywam, wzglednie w okolice
miejsca kolizji, tak byloby dla mnie mozliwie "bezbolesnie", oczywiscie
nie ma szans, zeby tak bylo.. co wiec robic, zeby ubezpieczyciel
(zgodnie z zasada zminimalizowania mojej straty/zadoscucienienia
pelnego) nie chce oddac (nie widzi podstaw) kosztow poszukiwania,
sprawdzenia, przerejestrowania samochodu? to tez koszty. jak je
wyegzekwowac? a moze nie nalezy mi sie to i nie mam szans na to? (i znow
odwoluje sie do odpowiedzialnosci ubezpieczyciela, ktory ma pokryc
wszelkie moje straty) - nie slyszalem, zeby ktos dostal zwrot za
przerejestrowanie samochodu, telefony i listy polecone do
ubezpieczyciela (te niezbedne, ktore ubezpieczyciel polecil
wykonac/przeslac dokumenty itp)
to tak bardziej dla zasady pytam, a nie z jakiejs pazernosci, ze bede o
5 groszy z kwoty 6.05 za list polecony walczyl:)

4. co jesli likwidacja szkody przedluza sie ponad ustawowe terminy
(30/90 dni), tylko sad (nie jestem pieniaczem itp, wiadomo, ze staram
sie miec dobry kontakt, zrozumiec jakies problemy, ale nie chce byc
jednak "dymany" przez olewajacego malutkich ludzikow ubezpieczyciela),
jakies pismo o odsetkach, odszkodowaniu za brak samochodu przez tak
dlugi czas..?

5. jak wycenić wrak? jako suma wartosci "allegrowej" czesci? wtedy raz,
ze nie moge legalnie wyrejestrowac/zezlomowac (koszt OC), dwa, ze
przetrzymywanie wraku na parkingu to koszty, trzy, ze czas (dlugi) na
sprzedanie wszystkich czesci to tez straty.. samochod o wartosci
rynkowej 12-14 tys, uszkodzenia pobieznie: cala lewa strona (blachy,
zawias, slupki, podloga, drzwi, kola), jak to w ogole wyceniaja
ubezpieczyciele?
newsy_gazeta  |  23:12 17.10.2010



W dniu 10-10-17 23:12, newsy_gazeta pisze:
> 5. jak wycenić wrak? jako suma wartosci "allegrowej" czesci? wtedy raz,
> zawias, slupki, podloga, drzwi, kola), jak to w ogole wyceniaja
> ubezpieczyciele?

Nie chce mi sie juz dzis odpowiadac na calosc, wiec odpowiem ci na to.
Wystawiaja na aukcje i tam nastepuje wycena. Aukcje sa niejawne dla
zwyklego smiertelnika - moga tam brac udzial tylko zarejestrowane osoby
prowadzace DG.
neoniusz  |  23:28 17.10.2010



Użytkownik "newsy_gazeta"
> 1. Ustawowo, z tego co się dowiedziałem, Liberty Direct ma 30 dni
> [...]
> teraz pierwsze pytanie - czy powód musi być jakiś "oficjalny",
> czy też opisany przepisami, czy od widzimisie czy też
> wewnętrznych opóźnień ubezpieczyciela zależy, czy mają na to 30
> dni czy 90?

Ustawowo to ustawowo, a nie tam wewnetrzny regulamin.

> 2. Jak już wyżej napisałem, samochód dostał raczej mocno, nie
> nadaje się do jazdy, więc czy przy opcji kalkulacji, a nie
> naprawy bezgotówkowej (wtedy dobry serwis daje chyba samochód
> zastępczy) należy mi się samochód zastępczy (nie wyższej klasy
> niż rozbity), jeżeli nie mam formalnie żadnych strat, tzn
> popartych fakturami, zarobkami etc związanych bezpośrednio z
> zaistniałą szkodą.

Nalezy, nie nalezy - ktoz to moze wiedziec :-)
Przedstawisz rachunek za zastepcze auto, to ubezpieczyciel wyplaci,
albo nie,
a jak nie, to sad ci przyzna racje, albo nie - ryzyko
ubezpieczeniowe :-)

Ale jakby mi oswiadczyli ze rzeczoznawce przysla za 2 tygodnie, to
bym zaraz pozyczyl :-)

> 3. Nie mam doswiadczen z kolizjami, OC itp, ale czytajac czy to
> artykuly, czy komentarze w Internecie mozna sie spotkac z
> opiniami, ze ubezpieczyciele mocnon zanizaja wartosc szkody,
> wartosc pojazdu przed kolizja czy tez zawyzaja wartosc
> pozostalego wraku.. Podobno taka jest ich polityka, ze pierwsza
> kwota jest kiepska, a po odwolaniu albo nie dodaja nic albo
> jakies symboliczne pare setek pln.. Co dalej, jesli nadal kwota
> wyplacona nie jest w stanie pokryc szkody, glownie chodzi mi o
> szkody calkowite, ja ponosze koszty szukania samochodu,
> telefonow, przejazdow, wiec zebym nie poniosl szkody to
> (oczywiscie teoretycznie, nie oczekuje tego:) ubezpieczyciel
> powinien mi podstawic [...]

Oddajesz do ASO, przedstawiasz rachunek i wszyscy sa zadowoleni,
bez kombinowania :-P
Gorzej jak przekroczy istotnie wartosc pojazdu.

> 5. jak wycenić wrak? jako suma wartosci "allegrowej" czesci?
> wtedy raz, ze nie moge legalnie wyrejestrowac/zezlomowac (koszt
> OC), dwa, ze przetrzymywanie wraku na parkingu to koszty, trzy,
> ze czas (dlugi) na sprzedanie wszystkich czesci to tez straty..
> samochod o wartosci rynkowej 12-14 tys, uszkodzenia pobieznie:
> cala lewa strona (blachy, zawias, slupki, podloga, drzwi, kola),
> jak to w ogole wyceniaja ubezpieczyciele?

A nie wyszla im szkoda calkowita ?
Wrak z tego co tu pisano traktuja nawet uczciwie - w razie
watpliwosci wystawiaja na wewnetrzna aukcje i mozesz sprzedac po
tej cenie lub ja zaakceptowac jako wartosc.

J.
J.F.  |  16:09 18.10.2010



Użytkownik "neoniusz" napisał w wiadomości
news:i9fpp0$dtr$1@news.onet.pl...
>W dniu 10-10-17 23:12, newsy_gazeta pisze:
>> 5. jak wycenić wrak? jako suma wartosci "allegrowej" czesci? wtedy raz,
>> zawias, slupki, podloga, drzwi, kola), jak to w ogole wyceniaja
>> ubezpieczyciele?
>
> Nie chce mi sie juz dzis odpowiadac na calosc, wiec odpowiem ci na to.
> Wystawiaja na aukcje i tam nastepuje wycena. Aukcje sa niejawne dla
> zwyklego smiertelnika - moga tam brac udzial tylko zarejestrowane osoby
> prowadzace DG.

Koleżance ubezpieczyciel napisał, że na takiej aukcji wyceniono jej rozbitka
na 950 zł i tyle zaproponował.
Koleżanka nie zgodziła się i następnego dnia sprzedała na Allegro za 2000
zł.
WoJ  |  16:40 18.10.2010



witam

Podczepię się pod ten wątek bo sytuację miałem podobną tylko zakres pytań
mniejszy.

Podczas urlopu w innym mieście (niż to gdzie mieszkam odległość ok. 475 km)
miałem kolizję nie z mojej winy. Zatrzymałem się przed przejściem dla
pieszych i
uderzył w tył mojego auta Land Rover. Ewidentna wina "Dziadka" z Land
Rovera.
Wezwaliśmy policję dostał mandat 500zł. Szkoda została naprawiona z jego OC
bezgotówkowo
za pośrednictwem takiego duzego warsztatu, który świadczy też usługi "pomoc
drogowa".
Na czas naprawy dostałem też z tego warsztatu auto zastępcze. Mowa była o
bezpłatnym użyczeniu
ale jak doszło co do czego to musiałęm napisać oświadczenie, że oni mają
dochodzic należności
za auto zastępcze od ubezpieczyciela sprawcy kolizji.
Kosztorys nie uwzglednił uszkodzenia tablicy rejestracyjnej. Dodatkowo
skończył mi się urlop a auto jeszcze nie było naprawione i musiałem wrócić
do pracy. Żona nauczycielka to miala jeszcze urlop więc została a ja
wrociłem pociągiem do domu i pracy.
Wysłałem do ubezpieczyciela pismo z prośbą o zwrot kosztów związanych z
wydaniem nowej tablicy rejestracyjnej
oraz za przejad pociągiem w dwie strony. Ubezpieczyciel odpisał mi, że mogą
mi zwrocić jedynie za tablicę rejestracyjną.
A z uwagi na to że miałem auto zastępcze to nie należy mi się zwrot za
przejazd. Tylko, że na zdrowy rozum auto zastepcze
załatwia kwestię braku auta, które w wyniku kolizji stoi w warsztacie. Ale,
że warsztat się nie spieszył to pojawił się dodatkowy
koszt, że musiałem odbyć 2 podróże do domu i potem z powrotem odeebrać auto
z naprawy. Ten koszt chyba nie jest wydatkiem związanym z urlopem ale
związany jest z kolizją której byłem poszkodowanym. A ubezpieczyciel
argumentuje
brak wypłacenia należności za przejazd jedynie tym, że miałem auto
zastępcze. Kto ma rację wg prawa?
W podobnej sytuacji to chyba wezwe pomoc drogową i niech biorą auto na
lawete, zawiozą auto do rodzinnego miasta i tam naprawię a ubezpieczyciel
niech buli jak za zboże za lawete.


Robert
Archangell  |  16:57 18.10.2010



On Mon, 18 Oct 2010 16:57:22 +0200, "Archangell"
wrote:

>Na czas naprawy dostałem też z tego warsztatu auto zastępcze. Mowa była o
/.../
>skończył mi się urlop a auto jeszcze nie było naprawione i musiałem wrócić
>do pracy. Żona nauczycielka to miala jeszcze urlop więc została a ja
/.../
>oraz za przejad pociągiem w dwie strony. Ubezpieczyciel odpisał mi, że mogą
>mi zwrocić jedynie za tablicę rejestracyjną.
>A z uwagi na to że miałem auto zastępcze to nie należy mi się zwrot za
>przejazd. Tylko, że na zdrowy rozum auto zastepcze
/.../

A nie mogłeś po prostu pojechać do domy tym autem zastępczym?
--
pozdrawiam,
Jarek Andrzejewski
Garść sprzętu audio do sprzedania (kolumny, CD, DVD, subwoofer): http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1496
Jarek Andrzejewski  |  17:03 18.10.2010



W dniu 2010-10-18 16:09, J.F. pisze:
> Nalezy, nie nalezy - ktoz to moze wiedziec :-)
> Przedstawisz rachunek za zastepcze auto, to ubezpieczyciel wyplaci, albo
> nie,
> a jak nie, to sad ci przyzna racje, albo nie - ryzyko ubezpieczeniowe :-)
>
no wlasnie dlatego pytam o praktyke w takich przypadkach..

> Oddajesz do ASO, przedstawiasz rachunek i wszyscy sa zadowoleni, bez
> kombinowania :-P
> Gorzej jak przekroczy istotnie wartosc pojazdu.

no jakby byla mala szkoda to bym sie nie zastanawial, ASO, samochod
zastepczy z ASO w ramach naprawy.. ale tu wartosc pojazdu 13-14 tys, a
szkody wyliczyli na 40+.. wiec za co by nie zmniejszali to szkoda
calkowita napewno

pozdr
R
newsy_gazeta  |  17:03 18.10.2010



> A nie mogłeś po prostu pojechać do domy tym autem zastępczym?

Mogłem, ale co by to zmieniło? Wtedy bym dostał zwrot za przejazd? A jak
pociągiem to nie?
Zwracam uwagę na odróżnienie dwóch aspektów sprawy.
1. W wyniku kolizji nie mogłem korzystać z mojego auto co załatwiło auto
zastepcze.
2. Urlop był krótszy niż naprawa auta i poniosłem koszty dodatkowych
przejazdów,
które by nie miały miejsca gdyby nie nastapiła kolizja.

Arch
Archangell  |  17:19 18.10.2010



On Mon, 18 Oct 2010 17:19:14 +0200, "Archangell"
wrote:

>> A nie mogłeś po prostu pojechać do domy tym autem zastępczym?
>
>Mogłem, ale co by to zmieniło? Wtedy bym dostał zwrot za przejazd? A jak
>pociągiem to nie?

nie, wtedy nie poniósłbyś kosztu przejazdu i nie musiałbyś się domagać
jego rekompensaty.

--
pozdrawiam,
Jarek Andrzejewski
Garść sprzętu audio do sprzedania (kolumny, CD, DVD, subwoofer): http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1496
Jarek Andrzejewski  |  17:28 18.10.2010



"Jarek Andrzejewski" wrote in message
news:irpob6litbao1i9d804ee0st49p6kc5b5a@4ax.com...
> On Mon, 18 Oct 2010 17:19:14 +0200, "Archangell"
> wrote:
>
>>> A nie mogłeś po prostu pojechać do domy tym autem zastępczym?
>>
>>Mogłem, ale co by to zmieniło? Wtedy bym dostał zwrot za przejazd? A jak
>>pociągiem to nie?
>
> nie, wtedy nie poniósłbyś kosztu przejazdu i nie musiałbyś się domagać
> jego rekompensaty.

Od kiedy ubezpieczyciel tankuje samochody zastepcze?


Pozdrawiam
Kamil
kamil  |  17:42 18.10.2010



On Mon, 18 Oct 2010 16:42:23 +0100, "kamil" wrote:

>
>
>"Jarek Andrzejewski" wrote in message
>news:irpob6litbao1i9d804ee0st49p6kc5b5a@4ax.com...
>> On Mon, 18 Oct 2010 17:19:14 +0200, "Archangell"
>> wrote:
>>
>>>> A nie mogłeś po prostu pojechać do domy tym autem zastępczym?
>>>
>>>Mogłem, ale co by to zmieniło? Wtedy bym dostał zwrot za przejazd? A jak
>>>pociągiem to nie?
>>
>> nie, wtedy nie poniósłbyś kosztu przejazdu i nie musiałbyś się domagać
>> jego rekompensaty.
>
>Od kiedy ubezpieczyciel tankuje samochody zastepcze?

Ale konieczność zatankowania, żeby przejechać drogę, którą
przejechałoby się swoim autem istniałaby i bez szkody.
Oczywiście przejazd zastępczym autem drugi raz, po odbiór swojego
samochodu to już inna sprawa.
Jarek Andrzejewski  |  17:47 18.10.2010



Użytkownik "kamil" napisał w
> "Jarek Andrzejewski" wrote in message
>> nie, wtedy nie poniósłbyś kosztu przejazdu i nie musiałbyś się
>> domagać
>> jego rekompensaty.
> Od kiedy ubezpieczyciel tankuje samochody zastepcze?

Odkad przejazdy maja zwiazek ze szkoda. Na przyklad nadzorowanie
mechanika naprawiajacego auto, albo odwiedziny u zony w szpitalu po
wypadku.
Oczywiscie w ktoryms momencie moze sie zdenerwowac ze nie placi za
mechanika fuszera i twoja paranoje, albo ze taniej byloby zone
przewiezc, szczegolnie ze karetka jest wtedy chyba bezplatna :-)

J.
J.F.  |  19:26 18.10.2010



Jeszcze mam takie pytanie
Mam juz wycene i (wiadomo) zanizona wartosc pojazdu przed kolizja, nie
wnikam juz w wyposazenie, ale ogolnie..

Rozumiem, ze te tabelki ich to "srednia wartosc umowy k-s" za tego typu
pojazdy (wyposazenie, rok, silnik, kolor, przebieg itp) w danym miesiacu...

Co zrobic, jesli taka tabelka mocno zaniza (o dobre 4 tysiace), a ja w
ustawie nie mam nic napisane o danym rodzaju tabelek, czy to, ze na
rynku srednia cena wywolawcza co prawda (wiadomo, cos sie utarguje) jest
o te 4 tys wyzsza niz podana jako podstawa w wycenie, moge ugrac chocby
ze 2-3 tys (rozumiem, ze od cen wywolawczych cos sie utarguje)

i drugie pytanie, na ktore nie potrafil konsultant mi odpowiedziec:

mianowicie wg ustawy ubezpieczyciel pokrywa wszelkie moje straty
zwiazane z ta kolizja.. pomijam telefony czy listy do ubezpieczyciela,
ale jak mam szkode calkowita i wg ubezpieczyciela za kase, ktora mi
wyplacaja mam sobie kupic inny pojazd, o zblizonych parametrach, MUSZE
przeciez go przerejestrowac oraz zaplacic PCC. Jesli zas nie ma LPG
(zalozmy, ze w ogole na rynku nie ma, teoretycznie) to MUSZE zalozyc
nowa instalacje, bo ta co mam roczna, nie da sie LEGALNIE przelozyc.

czy i ewentualnie jakich argumentow uzyc, zeby ubezpieczyciel pokryl
wszelkie koszty formalne zwiazane z zakupem kolejnego samochodu, ktorego
ani nie planowalem ani nie mam z jego powodu zadnej korzysci, a zakup
wynika _bezposrednio_ ze szkody spowodowanej przez ich klienta..

nie dostajac wiec pieniedzy, ktore MUSZE wydac na szukanie/sprawdzanie
oraz bezposrednio i koniecznie przerejestrowanie samochodu oraz majac
zanizona warotsc pojazdu sprzed kolizji TRACE, a wiec nie dostosowali
sie do dzialajacej ustawy.. pytanie tylko jaka jest praktyka,
intepretacja i czy da sie dojsc do sprawiedliwej wyplaty, czy to tka juz
jest, ze mam kolizje = trace przy szkodzie calkowitej (bo przy lekkich
obcierkach mozna bezgotowkowo i jest wtedy OK)

pozdr
R
newsy_gazeta  |  20:04 20.10.2010



On 20 Paź, 20:04, newsy_gazeta wrote:
> mianowicie wg ustawy ubezpieczyciel pokrywa wszelkie moje straty
> zwiazane z ta kolizja..

Ustawa swoje, źycie swoje...

> Jesli zas nie ma LPG
> (zalozmy, ze w ogole na rynku nie ma, teoretycznie) to MUSZE zalozyc
> nowa instalacje, bo ta co mam roczna, nie da sie LEGALNIE przelozyc.

Mi się nie udało odzyskać za instalację (sądu nie próbowałem). Była
tylko lekko zwiększona kwota wyceny samochodu sprzed wypadku.

> nie dostajac wiec pieniedzy, ktore MUSZE wydac na szukanie/sprawdzanie

Nie musisz, moźesz wziąć pierwszy lepszy z komisu, a źe chcesz lepiej
i dokładniej sprawdzony - dopłacasz. Zapewne taką logiką kierują się
ubezpieczyciele.
Nie słyszałem, źeby ktoś dostał dodatkowe pieniądze za "koszt szukania
nowego auta", ale chętnie poczytam jeśli komuś się to udało.

> czy da sie dojsc do sprawiedliwej wyplaty

Krótko - nie :)
rzymo  |  21:31 20.10.2010


 
  
 Dokument wydrukowany na witrynie http://serwisprawa.pl