- Na skróty
Massai pisze:
>>> W pozwie muszę wskazać pozwanego z adresem. Adresu nie znam.
>> Wymeldował się?
>
> Rozwiązał umowę wynajmu, i się wymeldował.
> Firma była na jego żonę, zameldowaną u dziadków - i ona też ponoć się
> stamtąd wymeldowała.
Rozmawiasz facetem, który jest firmą będącą tak na prawdę jego żoną,
przebywającą zupełnie gdzie indziej, niż owa firma ma faktyczną siedzibę?
No cóż, jak się zadajesz z kombinatorami...
> Sądzę że wybyli za granicę, wiem że miał jakieś zaczepienie w Belgii
> czy Holandii.
Jesteśmy w Unii - może kiedyś się spotkacie ;->
[ciach]
>> To kim był ten, co zniknął? Co to za dziwna kombinacja?
>
> Ano taka trochę dziwna kombinacja. On pośredniczył w dealu "zamówienie
> na dostosowanie oprogramowania" i dodatkowo dostawał prawo do
> przekazania licencji. Ale po zapłaceniu.
Jak się robi kombinacje, to się czasem zostaje wykombinowanym.
[ciach]
>> "Przetrzymać wierzyciela"? Ale to właśnie owi rzekomi wierzyciele
>> przetrzymują!
>
> Przetrzymują? Z pistoletem przy głowie nie pozwalają pójśc do banku i
> zrobić przelew?
W sensie: czekają, aż się przedawni. I dopiero wtedy zaczynają "windykację".
> Czy naprawdę jeśli kogoś nie ścigam przez komornika, to znaczy że nie
> chcę żeby mi zapłacił?
Poniekąd.
[ciach]
> Inna sprawa ile jest warty taki pozew. W prostych sprawach to owszem,
> ale tam gdzie trzeba pokombinować, i wykorzystać wszystko co się da, to
> taki pozew potrafi utrudnić wiele rzeczy.
Ale proste sprawy masz załatawione "z automatu" i bieg przedawnienia
jest przerwany.
> Bo wiesz, normalnie to radca prawny woła 300 pln za sam pozew. I mu się
> nie dziwię. Jak się chce to dobrze zrobić, to wcale nie jest dużo.
Och, za indywidualną sprawę...
>>> dziesiątkami komorników (te ich rewiry)...
>> Huh? W moim przypadku dłużnik był z centrum Warszawy, a firma zleciła
>> sprawę sprawdzonemu przez nich komornikowi z Legionowa czy innego
>> Piaseczna (już nie pamiętam).
>
> Z tego co wiem komornicy mają ustalone rewiry i na terenie tychże moga
> pracować. Nie wiem jak duże są te rewiry - może "Warszawa z
> przyległościami"?
Formalnego wymogu już zasadniczo nie ma.
>>> Jakbym miał 5 dłużników po 100 zł, to bym po prostu machnął ręką, i
>>> czekałbym aż zbierze się wiecej - i jakby to "zbieranie" trwało
>>> dłużej, na tyle długo że część by się przedawniła, to bym hurtem
>>> sprzedał komuś.
>> Jak zbierasz 5 dłużników przez 3 lata, to nawet samodzielnie możesz
>> się w pozwy zabawić.
>
> Mam co robić... te 500 pln nie jest warte czasu poświeconego na te
> pozwy.
To już inna sprawa.
>>> W pozwie muszę wskazać pozwanego z adresem. Adresu nie znam.
>> Wymeldował się?
>
> Rozwiązał umowę wynajmu, i się wymeldował.
> Firma była na jego żonę, zameldowaną u dziadków - i ona też ponoć się
> stamtąd wymeldowała.
Rozmawiasz facetem, który jest firmą będącą tak na prawdę jego żoną,
przebywającą zupełnie gdzie indziej, niż owa firma ma faktyczną siedzibę?
No cóż, jak się zadajesz z kombinatorami...
> Sądzę że wybyli za granicę, wiem że miał jakieś zaczepienie w Belgii
> czy Holandii.
Jesteśmy w Unii - może kiedyś się spotkacie ;->
[ciach]
>> To kim był ten, co zniknął? Co to za dziwna kombinacja?
>
> Ano taka trochę dziwna kombinacja. On pośredniczył w dealu "zamówienie
> na dostosowanie oprogramowania" i dodatkowo dostawał prawo do
> przekazania licencji. Ale po zapłaceniu.
Jak się robi kombinacje, to się czasem zostaje wykombinowanym.
[ciach]
>> "Przetrzymać wierzyciela"? Ale to właśnie owi rzekomi wierzyciele
>> przetrzymują!
>
> Przetrzymują? Z pistoletem przy głowie nie pozwalają pójśc do banku i
> zrobić przelew?
W sensie: czekają, aż się przedawni. I dopiero wtedy zaczynają "windykację".
> Czy naprawdę jeśli kogoś nie ścigam przez komornika, to znaczy że nie
> chcę żeby mi zapłacił?
Poniekąd.
[ciach]
> Inna sprawa ile jest warty taki pozew. W prostych sprawach to owszem,
> ale tam gdzie trzeba pokombinować, i wykorzystać wszystko co się da, to
> taki pozew potrafi utrudnić wiele rzeczy.
Ale proste sprawy masz załatawione "z automatu" i bieg przedawnienia
jest przerwany.
> Bo wiesz, normalnie to radca prawny woła 300 pln za sam pozew. I mu się
> nie dziwię. Jak się chce to dobrze zrobić, to wcale nie jest dużo.
Och, za indywidualną sprawę...
>>> dziesiątkami komorników (te ich rewiry)...
>> Huh? W moim przypadku dłużnik był z centrum Warszawy, a firma zleciła
>> sprawę sprawdzonemu przez nich komornikowi z Legionowa czy innego
>> Piaseczna (już nie pamiętam).
>
> Z tego co wiem komornicy mają ustalone rewiry i na terenie tychże moga
> pracować. Nie wiem jak duże są te rewiry - może "Warszawa z
> przyległościami"?
Formalnego wymogu już zasadniczo nie ma.
>>> Jakbym miał 5 dłużników po 100 zł, to bym po prostu machnął ręką, i
>>> czekałbym aż zbierze się wiecej - i jakby to "zbieranie" trwało
>>> dłużej, na tyle długo że część by się przedawniła, to bym hurtem
>>> sprzedał komuś.
>> Jak zbierasz 5 dłużników przez 3 lata, to nawet samodzielnie możesz
>> się w pozwy zabawić.
>
> Mam co robić... te 500 pln nie jest warte czasu poświeconego na te
> pozwy.
To już inna sprawa.
Andrzej Lawa | 08:45 10.02.2010
Dnia Tue, 09 Feb 2010 15:14:31 +0100, Johnson napisał(a):
>> Nie, bo nie ma odnowienia, jest tylko przerwanie biegu przedawnienia.
>> Nie można przerwać tego biegu, jeśli roszczenie jest już przedawnione.
>>
> Wyraźne uznanie długu jest w 95% przypadków traktowane przez sądy jako
> zrzeczenie się zarzutu przedawnienia. Czyli i tak się przegrywa.
Ale oświadczenie złożone przez dłużnika po wniesieniu powództwa, tak? Czy
w takich różnych dywagacjach też?
--
pozdrawiam serdecznie, Olgierd
Lege Artis ==> http://olgierd.bblog.pl <==
>> Nie, bo nie ma odnowienia, jest tylko przerwanie biegu przedawnienia.
>> Nie można przerwać tego biegu, jeśli roszczenie jest już przedawnione.
>>
> Wyraźne uznanie długu jest w 95% przypadków traktowane przez sądy jako
> zrzeczenie się zarzutu przedawnienia. Czyli i tak się przegrywa.
Ale oświadczenie złożone przez dłużnika po wniesieniu powództwa, tak? Czy
w takich różnych dywagacjach też?
--
pozdrawiam serdecznie, Olgierd
Lege Artis ==> http://olgierd.bblog.pl <==
Olgierd | 09:19 10.02.2010
Dnia 7 lut o godzinie 22:12, na pl.soc.prawo, witek napisał(a):
> zz wrote:
>>> Maciek
>>
>> A po ilu latach przedawnia sie skarbowka ?
>
> dla cywili 5 lat od konca roku w ktyrm składało się zeznanie, czyli w
> praktyce prawie 6.
Prawie 7 lat. Rachunek/faktura z 1 stycznia 2003. Rozliczenie podatku
(zeznanie roczne) do 30-04-2004. Rozpoczęcie biegu "5-letnniego" od 1
stycznia 2005. Koniec biegu 5-latki - 31-12-2009r.
Więc jak widzisz - bez 1 dnia jest to 7 lat :)
PS. poijam że np. 30 grudnia może ROZPOCZĄC się postępowanie w skarbóce -
które jak wiadomo przerywa bieg "5-latki" :)
> Właśnie przedawnił się 2003.
:)
> zz wrote:
>>> Maciek
>>
>> A po ilu latach przedawnia sie skarbowka ?
>
> dla cywili 5 lat od konca roku w ktyrm składało się zeznanie, czyli w
> praktyce prawie 6.
Prawie 7 lat. Rachunek/faktura z 1 stycznia 2003. Rozliczenie podatku
(zeznanie roczne) do 30-04-2004. Rozpoczęcie biegu "5-letnniego" od 1
stycznia 2005. Koniec biegu 5-latki - 31-12-2009r.
Więc jak widzisz - bez 1 dnia jest to 7 lat :)
PS. poijam że np. 30 grudnia może ROZPOCZĄC się postępowanie w skarbóce -
które jak wiadomo przerywa bieg "5-latki" :)
> Właśnie przedawnił się 2003.
:)
Wiktor | 13:10 10.02.2010
Wiktor pisze:
> PS. poijam że np. 30 grudnia może ROZPOCZĄC się postępowanie w skarbóce -
> które jak wiadomo przerywa bieg "5-latki" :)
>
>> Właśnie przedawnił się 2003.
"...bieg przedawnienia zobowiązania podatkowego ulega zawieszeniu na
czas prowadzenia postępowania podatkowego, postępowania przed sądem
administracyjnym, czas postępowania karnego i karno-skarbowego i
postępowania upadłościowego, a także na czas niezbędny do uzyskania
informacji od organów innego państwa. To ostatnie może trwać nawet do
trzech lat i to bez twojej wiedzy, bowiem urząd nie ma obowiązku
powiadomić podatnika, że wystąpił o przekazanie informacji o tobie do
urugwajskiego fiskusa. W skrajnym przypadku okres przedawnienia może się
wydłużyć nawet ponad 8 lat, a dokładny czas przechowywania dokumentacji
nie będzie ściśle określony".
--
Liwiusz
> PS. poijam że np. 30 grudnia może ROZPOCZĄC się postępowanie w skarbóce -
> które jak wiadomo przerywa bieg "5-latki" :)
>
>> Właśnie przedawnił się 2003.
"...bieg przedawnienia zobowiązania podatkowego ulega zawieszeniu na
czas prowadzenia postępowania podatkowego, postępowania przed sądem
administracyjnym, czas postępowania karnego i karno-skarbowego i
postępowania upadłościowego, a także na czas niezbędny do uzyskania
informacji od organów innego państwa. To ostatnie może trwać nawet do
trzech lat i to bez twojej wiedzy, bowiem urząd nie ma obowiązku
powiadomić podatnika, że wystąpił o przekazanie informacji o tobie do
urugwajskiego fiskusa. W skrajnym przypadku okres przedawnienia może się
wydłużyć nawet ponad 8 lat, a dokładny czas przechowywania dokumentacji
nie będzie ściśle określony".
--
Liwiusz
Liwiusz | 13:15 10.02.2010
Wiktor napisal:
> PS. poijam Ĺźe np. 30 grudnia moĹźe ROZPOCZÄC siÄ postÄpowanie w skarbĂłce -
> ktĂłre jak wiadomo przerywa bieg "5-latki" :)
Jak cie uprzednio o tym nie poinformuja, to z czystym sumieniem w dniu
01.01.2010 spuszczasz rok 2003 do niszczarki. I US moze sie bujac... :)
--
Pozdrawiam,
Jacek
> PS. poijam Ĺźe np. 30 grudnia moĹźe ROZPOCZÄC siÄ postÄpowanie w skarbĂłce -
> ktĂłre jak wiadomo przerywa bieg "5-latki" :)
Jak cie uprzednio o tym nie poinformuja, to z czystym sumieniem w dniu
01.01.2010 spuszczasz rok 2003 do niszczarki. I US moze sie bujac... :)
--
Pozdrawiam,
Jacek
Jacek_P | 16:24 10.02.2010
Jacek_P pisze:
> 01.01.2010 spuszczasz rok 2003 do niszczarki. I US moze sie bujac... :)
Nie do koĹca jest to prawda, przeĹledĹş dokĹadnie wÄ tek.
--
Liwiusz
> 01.01.2010 spuszczasz rok 2003 do niszczarki. I US moze sie bujac... :)
Nie do koĹca jest to prawda, przeĹledĹş dokĹadnie wÄ tek.
--
Liwiusz
Liwiusz | 16:27 10.02.2010
Massai pisze:
> Liwiusz wrote:
>
>> Massai pisze:
>>
>>
>>> A ja polecam wszystkim żeby po prostu spłacali swoje długi.
>>
>> Długi to rzecz normalna w gospodarce, nie chciałbym żyć w kraju, w
>> którym nikt nie ma długów, tak jak nie chciałbym żyć w kraju, w
>> którym nikt nikogo nie zabija, czy nie okrada. Odebranie ludziom tak
>> podstawowych instynktów może się odbywać tylko kosztem ich totalnego
>> zniewolenia.
>
> Ależ oczywiście - dług to dług, mieć go to nic strasznego - tylko
> trzeba go uczciwie spłacać. a nie szukać kruczków - przedawniło się.
W kwestii długu pewne obowiązki ciążą również na wierzycielu - jeżeli to
zaniedbał to jego strata.
Bo też nie może być tak że przychodzi sobie taki kruk i mówi że 10 lat
temu nie zapłaciłeś rachunku za telefon o który przez 10 lat nikt się
nie upomniał.
Skoro się nie upomniał to właśnie po to jest instytucja przedawnienia
żeby się nią zasłonić w takiej sytuacji, a nie nagle udowadniać że się
nie jest wielbłądem i szukać faktur sprzed lat.
> Liwiusz wrote:
>
>> Massai pisze:
>>
>>
>>> A ja polecam wszystkim żeby po prostu spłacali swoje długi.
>>
>> Długi to rzecz normalna w gospodarce, nie chciałbym żyć w kraju, w
>> którym nikt nie ma długów, tak jak nie chciałbym żyć w kraju, w
>> którym nikt nikogo nie zabija, czy nie okrada. Odebranie ludziom tak
>> podstawowych instynktów może się odbywać tylko kosztem ich totalnego
>> zniewolenia.
>
> Ależ oczywiście - dług to dług, mieć go to nic strasznego - tylko
> trzeba go uczciwie spłacać. a nie szukać kruczków - przedawniło się.
W kwestii długu pewne obowiązki ciążą również na wierzycielu - jeżeli to
zaniedbał to jego strata.
Bo też nie może być tak że przychodzi sobie taki kruk i mówi że 10 lat
temu nie zapłaciłeś rachunku za telefon o który przez 10 lat nikt się
nie upomniał.
Skoro się nie upomniał to właśnie po to jest instytucja przedawnienia
żeby się nią zasłonić w takiej sytuacji, a nie nagle udowadniać że się
nie jest wielbłądem i szukać faktur sprzed lat.
Tomasz Pyra | 23:19 10.02.2010
On Tue, 9 Feb 2010, Liwiusz wrote:
> arek pisze:
>> jedynymi spadkobiercami po dłużnikach. Zapamietałem z audycji taki tekst
>> "Panie redaktorze - a skąd pan wie, że ja, który dziś do pana dzwonię, nie
>> zostawię panu w testamencie całego dobytku, z długami włacznie? Mam takie
>> prawo. To, że sąd pana nie powiadomi, to że o niczym pan nie wie, nie jest
>> dla Kruka żadnym wyjaśnieniem. Jeśli pan się nie odwoła, jeśli nie odmówi
>> przyjęcia spadku - już po panu".
>
>
> Tzn. o czym ma sąd powiadomić? Ma powiedzieć rodzicom, że im dziecko
> zmarło? Do ustawodawcy mieć pretensje, że domyślnie się dziedziczy wszystko.
Chyba nie łapiesz. Arek Iksiński z Łomży powołuje Cię *w testamencie*
na spadkobiercę :) *Nieznany Ci* A.I. skądś tam.
pzdr, Gotfryd
> arek pisze:
>> jedynymi spadkobiercami po dłużnikach. Zapamietałem z audycji taki tekst
>> "Panie redaktorze - a skąd pan wie, że ja, który dziś do pana dzwonię, nie
>> zostawię panu w testamencie całego dobytku, z długami włacznie? Mam takie
>> prawo. To, że sąd pana nie powiadomi, to że o niczym pan nie wie, nie jest
>> dla Kruka żadnym wyjaśnieniem. Jeśli pan się nie odwoła, jeśli nie odmówi
>> przyjęcia spadku - już po panu".
>
>
> Tzn. o czym ma sąd powiadomić? Ma powiedzieć rodzicom, że im dziecko
> zmarło? Do ustawodawcy mieć pretensje, że domyślnie się dziedziczy wszystko.
Chyba nie łapiesz. Arek Iksiński z Łomży powołuje Cię *w testamencie*
na spadkobiercę :) *Nieznany Ci* A.I. skądś tam.
pzdr, Gotfryd
Gotfryd Smolik news | 01:02 12.02.2010
Gotfryd Smolik news pisze:
>> Tzn. o czym ma sąd powiadomić? Ma powiedzieć rodzicom, że im dziecko
>> zmarło? Do ustawodawcy mieć pretensje, że domyślnie się dziedziczy
>> wszystko.
>
> Chyba nie łapiesz. Arek Iksiński z Łomży powołuje Cię *w testamencie*
> na spadkobiercę :) *Nieznany Ci* A.I. skądś tam.
Ale na szczęście terminy na ustosunkowanie się do spadku biegną od
chwili, kiedy "obdarowany" mógł się o zgodnie i spadku dowiedzieć -
Art.1015KC.
Inna sprawa, że znając krukopodobne instytucje czepiać się i tak będą.
>> Tzn. o czym ma sąd powiadomić? Ma powiedzieć rodzicom, że im dziecko
>> zmarło? Do ustawodawcy mieć pretensje, że domyślnie się dziedziczy
>> wszystko.
>
> Chyba nie łapiesz. Arek Iksiński z Łomży powołuje Cię *w testamencie*
> na spadkobiercę :) *Nieznany Ci* A.I. skądś tam.
Ale na szczęście terminy na ustosunkowanie się do spadku biegną od
chwili, kiedy "obdarowany" mógł się o zgodnie i spadku dowiedzieć -
Art.1015KC.
Inna sprawa, że znając krukopodobne instytucje czepiać się i tak będą.
Andrzej Lawa | 08:54 12.02.2010
Gotfryd Smolik news pisze:
> On Tue, 9 Feb 2010, Liwiusz wrote:
>
>> arek pisze:
>>> jedynymi spadkobiercami po dłużnikach. Zapamietałem z audycji taki
>>> tekst "Panie redaktorze - a skąd pan wie, że ja, który dziś do pana
>>> dzwonię, nie zostawię panu w testamencie całego dobytku, z długami
>>> włacznie? Mam takie prawo. To, że sąd pana nie powiadomi, to że o
>>> niczym pan nie wie, nie jest dla Kruka żadnym wyjaśnieniem. Jeśli pan
>>> się nie odwoła, jeśli nie odmówi przyjęcia spadku - już po panu".
>>
>>
>> Tzn. o czym ma sąd powiadomić? Ma powiedzieć rodzicom, że im dziecko
>> zmarło? Do ustawodawcy mieć pretensje, że domyślnie się dziedziczy
>> wszystko.
>
> Chyba nie łapiesz. Arek Iksiński z Łomży powołuje Cię *w testamencie*
> na spadkobiercę :) *Nieznany Ci* A.I. skądś tam.
Zatem półroczny termin liczy się od momentu kiedy dowiedziałem się o
tym, że jestem spadkobiercą. Poza tym zdaje się że w przypadku takiego
zapisu, najgorsze co mogłoby mnie spotkać, to dziedziczenie z
dobrodziejstwem inwentarza.
--
Liwiusz
> On Tue, 9 Feb 2010, Liwiusz wrote:
>
>> arek pisze:
>>> jedynymi spadkobiercami po dłużnikach. Zapamietałem z audycji taki
>>> tekst "Panie redaktorze - a skąd pan wie, że ja, który dziś do pana
>>> dzwonię, nie zostawię panu w testamencie całego dobytku, z długami
>>> włacznie? Mam takie prawo. To, że sąd pana nie powiadomi, to że o
>>> niczym pan nie wie, nie jest dla Kruka żadnym wyjaśnieniem. Jeśli pan
>>> się nie odwoła, jeśli nie odmówi przyjęcia spadku - już po panu".
>>
>>
>> Tzn. o czym ma sąd powiadomić? Ma powiedzieć rodzicom, że im dziecko
>> zmarło? Do ustawodawcy mieć pretensje, że domyślnie się dziedziczy
>> wszystko.
>
> Chyba nie łapiesz. Arek Iksiński z Łomży powołuje Cię *w testamencie*
> na spadkobiercę :) *Nieznany Ci* A.I. skądś tam.
Zatem półroczny termin liczy się od momentu kiedy dowiedziałem się o
tym, że jestem spadkobiercą. Poza tym zdaje się że w przypadku takiego
zapisu, najgorsze co mogłoby mnie spotkać, to dziedziczenie z
dobrodziejstwem inwentarza.
--
Liwiusz
Liwiusz | 10:12 12.02.2010

