Od trzech lat jestem świadkiem w procesie prowadzonym przez Wydział Karny sądu. Proces ciągnie się, a ja mam już dość pokonywania setek kilometrów pociągiem po to żeby przez 3 min. potwierdzić zeznania i to wszystko. Tym bardziej, że byłam już tam dwa razy i nic nowego to nie przyniosło. Niedawno przyszło do mnie kolejne wezwanie ale nie stawiłam się w sądzie. Obecnie jestem w ciąży dlatego tez ginekolog wystawił mi zaświadczenie, które wysłałam sądząc, że to usprawiedliwi moje niestawiennictwo. Jednak sąd wysłał mi pismo, że w ciągu siedmiu dni mam przysłać zwolnienie lekarskie potwierdzone przez lekarza sądowego w przeciwnym razie nałoży na mnie karę. Dodatkowo dołączono kolejne wezwanie na 14 lutego. Problem w tym, że sprawa na którą się nie stawiłam odbyła się 18 stycznia i żaden lekarz na dzień dzisiejszy nie wystawi mi wstecznego zwolnienia, poza tym dzwoniłam już do jednego lekarza sądowego, który powiedział mi, że to sąd wydaje skierowanie na badania, po którym on moze wydać zaświadczenie. Nie rozumiem całej tej sytuacji, bo okazuje się, że świadek nie ma żadnych praw, a pismo do mnie skierowane jest nie jasne bo skąd ja mam wiedzieć do którego lekarza się zwrócić itd. Na codzień pracuję, poza tym nie zamierzam sie narażać na kolejne stresy tym bardziej w obecnym stanie.