Jesteś tutaj:
Prawo
23.07.2014 - Jarosław Olejarz
Kliknij, aby ocenić:
 
5/5

Polak będzie mógł zbankrutować

Właśnie trwają prace legislacyjne nad zmianami przepisów o upadłości konsumenckiej. Ustawodawca po kilku latach obowiązywania przepisów w tym zakresie (przepisy weszły w życie w 2008 roku) zorientował się, że chyba coś nie do końca działa. W Polsce wg. danych Biura Informacji Kredytowej oraz biur informacji gospodarczej wynika, że mamy rzeszę osób trwale niespłacających swoich zobowiązań. Liczba takich osób szacowana jest na ok. 1 mln. Są to osoby, które potencjalnie kwalifikują się do ogłoszenia upadłości konsumenckiej, a nowe przepisy mają im w tym pomóc.

Zmienia się sporo, bo w pierwszej kolejności ogłosić upadłość będzie mogła złożyć osoba fizyczna, która ma przynajmniej jednego wierzyciela i wykaże, że trwale utraciła możliwość spłaty swoich zobowiązań. Przeszkodą w ogłoszeniu upadłości będzie jedynie sytuacja, gdy dłużnik zwiększył swoje zadłużenie lub doprowadził do niewypłacalności w sposób umyślny lub na skutek rażącego niedbalstwa. Jest to istotna zmiana podejścia do dłużników ogłaszających niewypłacalność. Dotychczasowe przepisy nakładały na dłużnika obowiązek wykazania, że niewypłacalność nastąpiła bez jego winy. Taki stan rzeczy powodował, że od 2008 roku złożono tylko 2161 wniosków o ogłoszenie upadłości, a dłużników w stosunku do których sąd ogłosił upadłość można by przysłowiowo „policzyć na palcach jednej ręki”, gdyż wydano jedynie 60 takich postanowień. Jak widać  była to ustawa dla nielicznych.

 

 

 

Istotną zmianą jest także to, że brak majątku po stronie dłużnika nie będzie stanowił przeszkody do ogłoszenia upadłości. Dotychczas majątek dłużnika musiał wystarczać przynajmniej na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego. Obecnie brak majątku nie będzie uniemożliwiał przeprowadzenie takiego postępowania.  W takim wypadku koszty te będą pokrywane przez Skarb Państwa. Również wynagrodzenie syndyka może być pokrywane z zaliczek wypłacanych przez Skarb Państwa. Samo wynagrodzenie syndyka prowadzącego taką upadłość zostało zryczałtowane i obecnie syndyk może otrzymać wynagrodzenie od kwoty stanowiącej równowartość jednej czwartej kwoty przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, do dwukrotności (w szczególnie uzasadnionych przypadkach do czterokrotności).

 

Postępowanie upadłościowe wiązać się będzie oczywiście ze spieniężeniem majątku dłużnika i podzieleniem środków uzyskanych z jego sprzedaży pomiędzy wierzycielami. W okresie trwania upadłości dłużnik będzie wpisywana do rejestru dłużników niewypłacalnych. Ponadto w okresie nie dłuższym niż 36 miesięcy upadły dłużnik będzie miał ustalony plan spłat. Sąd może jednak od tego planu spłat odstąpić i umorzyć wszelkie zobowiązania dłużnika bez ustalania takiego planu spłat. W takim wypadku sąd wyda postanowienie o umorzeniu zobowiązań upadłego dłużnika powstałych przed dniem ogłoszenia upadłości. Tym samym dłużnik wyjdzie z tego postępowania bez żadnych zobowiązań i będzie mógł zacząć nowe życie w świecie finansów.

 

Niewątpliwie założenia ustawy należy uznać za słuszne, które pomogą dłużnikom będącym w pułapce kredytowej. Koszty jednak takiego postępowania zostaną poniesione głównie przez wierzycieli (będą musieli wpisać sobie w straty miliony umorzonych należności), a częściowo także przez Skarb Państwa (w przypadku braku majątku dłużnika) co wiązać się będzie z obciążeniem budżetu – choć w tym zakresie projektodawcy ustawy stwierdzili, że nie spowoduje to obciążenia dla budżetu państwa.  Sam dłużnik poza sprzedażą majątku oraz dokonywaniem spłat przez maksymalnie 36 miesięcy, będzie musiał opłacić wniosek w kwocie 30 zł, bo taka będzie nowa opłata od wniosku o ogłoszenie upadłości.

  

Na gruncie tej nowelizacji rysuje się także problem organizacyjny. Po pierwsze zgodnie z przepisami ustawy, dłużnicy którzy są niewypłacalni winni złożyć niezwłocznie wniosek o ogłoszenie upadłości po wejściu w życie ustawy, gdyż w przeciwnym wypadku sąd może oddalić wniosek  - zgodnie z nowelizacją sąd będzie oddalał wniosek w stosunku do dłużnika, który mając taki obowiązek, wbrew przepisom prawa nie złożył w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości. Oznacza to, że w krótkim okresie do sądów może wpłynąć od kilkuset do nawet miliona wniosków o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Tym samym bez przygotowania organizacyjnego sądów, które już są niewydolne, spowoduje to paraliż. Trzeba będzie wyznaczyć sędziów komisarzy, a także syndyków, którzy przeprowadzą odpowiednie postępowanie. Obecnie w Polsce jest 809 syndyków (osoby posiadające stosowne licencje), którzy będą musieli sprostać przeprowadzeniu tysięcy postępowań upadłościowych. To spowoduje, że prowadzone postępowania upadłościowe będą przewlekłe i nie zakończą się w rozsądnym terminie. Ponadto musimy do tego wszystkiego dołożyć różnego rodzaju postępowania związane z wnoszeniem środków zaskarżenia zarówno przez wierzycieli, jak i dłużników, lub inne osoby, które będą sobie rościć prawa do określonych składników majątkowych będących np. we władaniu dłużnika. To spowoduje konieczność zwiększenia  rozpatrywania spraw przez sądy odwoławcze.

 

Jak widać w naszym kraju znów przygotowano przepisy bez zastanowienia się nad konsekwencjami tak poważnej zmiany procedury związanej z ogłoszeniem upadłości. Konieczne było w tym zakresie przygotowanie odpowiedniej infrastruktury na wzór sądu elektronicznego, który co prawda miał i ma wiele wad, ale bez wprowadzenia elektronicznego postępowania dziś sądy byłyby obciążone blisko 2 milionami spraw, które załatwiane są przez e-sąd. Tak samo w przypadku upadłości można było przeprowadzić elektroniczne postępowanie, aby postępowanie dało się sprawnie przeprowadzić. Ponadto należałoby wprowadzić dwie kategorie licencji syndyków tj. dla osób fizycznych praz dla firm, a także umożliwić większej ilości osób uzyskanie licencji syndyka osób fizycznych np. poprzez dopuszczenie adwokatów i radców prawnych do wpisu na listę takich syndyków bez egzaminu. Umożliwiło by to w krótkim czasie kilkakrotne zwiększenie liczby syndyków, którzy mogliby przeprowadzić takie postępowanie upadłościowe. Na koniec należałoby dokonać zmian w zakresie podatków od osób fizycznych i prawnych, które umożliwiałby wierzycielom zmniejszenie podstawy opodatkowania o wartość umorzonej należności. W pewnym sensie zrekompensowałby to negatywne skutki finansowe po stronie wierzycieli, którzy nie są winni temu, że dłużnik nadmiernie się zadłużył.

 

A tak, mamy jak zwykle…  Jest ustawa, która sparaliżuje wymiar sprawiedliwości, nie osiągnie swoich celów związanych z szybkim oddłużeniem, a na koniec spowoduje powstanie znacznych kosztów zarówno w budżecie jak i u wierzycieli. No ale przecież wybory za pasem…

 

Jarosław Olejarz

Radca prawny 

 

Autor/Źródło: Jarosław Olejarz



Wasze komentarze
Nasi partnerzy
  • InTENSO - outsourcing IT, leasing pracowniczy
  • Jakość obsługi
  • Biuro Informatyki Stosowanej FORMAT
  • Competitive Skills - Szkolenia biznesowe, rekrutacja i headhunting, doradztwo
  • Kaspersky
  • elsa
  • CBIT.pl
  • Enterprise-Gamification
  • Lazarski
  • Secret Client - tajemniczy klient, tajny klient, mystery shopping
  • Atlassian
Zobacz także
  • Kanały RSS
  • Facebook
® 2008 - 2021 SerwisPrawa.pl sp. z o.o. Korzystanie z portalu oznacza akceptacją regulaminu.