Jesteś tutaj:
Windykacja
30.10.2015 - Mirosław Ochojski
Kliknij, aby ocenić:
 
3,33/6

Etyka zawodowa nowoczesnej windykacji

Swoją karierę w branży windykacyjnej rozpoczynałem w 2003 roku, kiedy prężnie jeszcze działał rynek tzw. terenowych windykatorów rekrutowanych wśród podwórkowych kulturystów. Najczęściej ich działania nie miały na celu spowodowania obrażeń fizycznych, ale sama już ich wizyta miała dawać dodatkową motywację do spłaty zobowiązań. Różnie bywało z okiełznaniem tych windykatorów, którzy wynagradzani byli głównie od wyniku.

Dziś większość z nich wróciła do ochrony dyskotek i klubów nocnych, a rynek wierzytelności zdominowały duże korporacje, zatrudniające poważnych prawników, menedżerów, trenerów, czy psychologów. Ale czy zmieniły się również cele i służące ich osiągnięciu metody?

 

Dawne formy motywowania do zapłaty zostały sklasyfikowane tam, gdzie ich miejsce – zostały uznane za działalność przestępczą. Obecnie pierwszy front kontaktu z dłużnikiem to nowoczesne call center wspierane drukarnią, która wypluwa dziesiątki tysięcy wezwań do zapłaty dziennie. Dodatkowe wsparcie stanowią rejestry dłużników oraz kształtujący się rynek informacji o rzetelnych płatnikach.

 

Cel - odzyskanie pieniędzy

 

Co pozostało niezmienne? Cele. Nie można postawić zarzutu z tytułu racjonalnego działania, które w przypadku przedsiębiorcy zawsze polega na maksymalizacji zysku. Ale najwyższe potencjalne zyski obiecuje działalność bliska w mojej ocenie spekulacjom, chociażby kupowanie, tzw. wierzytelności wysokiego ryzyka na rynku B2C, nazywanych również pakietami śmieciowymi. Na tym skrajnym biegunie znajdują się wierzytelności słabo udokumentowane, a więc mogące budzić wątpliwości, co do ich istnienia: wierzytelności przedawnione oraz takie, które były już przedmiotem bezskutecznej egzekucji komorniczej. Jak zarabia się na należnościach, które nie nadają się do dochodzenia przed właściwymi organami, czyli przed sądem i komornikiem (które nie zasługują na ochronę prawną)? Na czym polega przewaga firmy windykacyjnej w ich dochodzeniu?

 

Windykacja kiedyś i dziś

 

Wróćmy na chwilę do windykatorów terenowych z początku artykułu. Jednym ze źródeł ich dochodów było odzyskiwanie wierzytelności, które nie nadawały się do dochodzenia przed sądem. Przykład: pan Janek powiedział, że pan Heniek ma oddać to, co ten mu pożyczył. Motywacja do zwrotu w tym przypadku budowana była o niepewność pana Heńka – czy windykator użyje w stosunku do niego przemocy fizycznej, czy też nie.

 

Obecnie do dłużnika wysyłany jest list (lub kilka listów) przedstawiający wachlarz konsekwencji: egzekucję komorniczą, drogę sądową, działania terenowe, zaangażowanie detektywów, wpisy do rejestrów, utrudnienia w zaciąganiu kredytu, czy podpisaniu umowy o abonament telefoniczny. Windykator telefoniczny umacnia tę motywację, próbując nawiązać kontakt z dłużnikiem kilkakrotnie w ciągu dnia między godziną 6 a 22 od poniedziałku do niedzieli. Zdarza się, że dłużnik nie pamięta faktu nieuregulowania jakiegoś zobowiązania, więc pyta o szczegóły lub dokumenty źródłowe. Windykator oświadcza, że nie może ich udostępnić. Wie, że całe zobowiązanie oparte jest o oświadczenie szanowanej instytucji, która kiedyś udzieliła pożyczki lub stała się wierzycielem z innego stosunku prawnego. Motywacja dłużnika budowana jest poprzez powołanie się na szereg autorytetów formalnych: firmę windykacyjną, prawnika, sąd, komornika, które z kolei są zapowiedzią niezrozumiałych dla niego konsekwencji: postępowania, zabezpieczenia, procesu, egzekucji, wpisu do rejestrów. Większość z nich nigdy nie będzie zastosowana, ponieważ wierzytelność jest tak słabej jakości, że ryzyko przegranej jest zbyt duże. W argumentacji używa się ponadto konsekwencji, które nawet nie istnieją. Za przykład mogliby posłużyć windykatorzy jednego z banków, którzy podobno wydawali dłużnikom „telefoniczny nakaz zapłaty”.

 

Standardy tworzone przez menedżerów są realizowane przez słabo opłacanych pracowników call center wynagradzanych podobnie, jak dawniej – za osiągnięcie sukcesu. Góra zastanawia się, ile można jeszcze przesunąć granicę, żeby nie narazić się na odpowiedzialność karną lub odszkodowawczą, a dół czeka aż góra odwróci wzrok, aby tę granicę troszkę nagiąć. Sprawia to czasem wrażenie, jakby szefowie firm windykacyjnych przebrali się ze skórzanych kurtek w eleganckie garnitury, zamiast milczących dużych panów zatrudniając chudych, ale wygadanych studentów.

 

Konsekwencje naruszenia przepisów prawa wydają się dość iluzoryczne: UOKiK odstępował od wymierzenia kary w zamian za zaprzestanie naruszeń lub wymierzał kary nielicujące z dochodami osiąganymi przez branżę – łącznie około miliona złotych w ciągu kilku lat na rynku, na którym w obrocie znajdują się wierzytelności o wartości kilkudziesięciu miliardów złotych. Czy można zatem wierzyć, że przedsiębiorca (windykator) sam na siebie nałoży klauzulę moralności i nadal będzie w stanie konkurować na rynku? Uważam, że tak. Należy tylko budować świadomość i kulturę prowadzenia działalności gospodarczej – zarówno wśród firm windykacyjnych, jak i ich klientów.

 

Autor/Źródło: Mirosław Ochojski

Szukasz porady prawnej?
Prześlij swoje pytanie do doświadczonych prawników:
Wasze komentarze
Polecana kancelaria prawna
Kancelaria radców prawnych
Lary Hubert Radca Prawny
Sprawy cywilne, gospodarcze, podatkowe, prawo transportowe, Karta Nauczyciela
Informacja o kancelarii pochodzi z Bazy prawników SerwisPrawa.pl
Nasi partnerzy
  • InTENSO - outsourcing IT, leasing pracowniczy
  • Jakość obsługi
  • Biuro Informatyki Stosowanej FORMAT
  • Competitive Skills - Szkolenia biznesowe, rekrutacja i headhunting, doradztwo
  • Kaspersky
  • elsa
  • CBIT.pl
  • Enterprise-Gamification
  • Lazarski
  • Secret Client - tajemniczy klient, tajny klient, mystery shopping
  • Atlassian
Zobacz także
  • Kanały RSS
  • Facebook
  • Google+
® 2008 - 2017 SerwisPrawa.pl sp. z o.o. Korzystanie z portalu oznacza akceptacją regulaminu.